Polska postawi się USA? Te słowa wystawiły sojusz na próbę
Nie milkną echa wywiadu, którego Donald Trump udzielił stacji Fox News. Prezydent Stanów Zjednoczonych wywołał falę kontrowersji po tym, jak poddał w wątpliwość przydatność i lojalność sojuszników Ameryki. – Tak naprawdę nigdy o nic ich nie prosiliśmy, nigdy ich nie potrzebowaliśmy. Wiesz, oni będą mówić, że wysłali wojska do Afganistanu czy innych krajów. Ale trzymali się trochę z tyłu, z dala od linii frontu – ocenił polityk.
Trump wywołał skandal. Tak zareagowali Tusk i Nawrocki
Po tych słowach głosy oburzenia popłynęły m.in. z Wielkiej Brytanii, ale również z Polski. Stanowczo zareagowali m.in. Donald Tusk, Radosław Sikorski oraz Władysław Kosiniak-Kamysz. Do sprawy odniósł się także Karol Nawrocki.
Prezydent stanął w obronie Donalda Trumpa twierdząc, że mówiąc o sojusznikach, nie miał na myśli Polski. – Największe larum w całej tej sytuacji po niedookreślonych słowach prezydenta Trumpa podnoszą często ci, którzy jeszcze nie przeprosili za obrażanie polskiego żołnierza, a są Polakami – komentował.
Nawrocki broni Trumpa. W wojsku zawrzało
Te tłumaczenia nie przekonały wojskowych. Gen. Roman Polko w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną” stwierdził, że można dbać dobre stosunki z Amerykanami, ale nie kosztem prawdy o tym, jak wyglądały misje. – Jak ktoś mówi, że byliśmy niepotrzebni, to trzeba jasno mówić, że to nieprawda – zaznaczył.
Na łamach „DGP” Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej w KPRP zapewnił, że „dzień wcześniej Donald Trump powiedział Karolowi Nawrockiemu, że polscy żołnierze to bohaterowie, że jesteśmy modelowym sojusznikiem, a na Polskę można liczyć, także w kontekście Afganistanu i Iraku”.
Suwerenność Polski w relacjach z USA
Wypowiedź Donalda Trumpa i reakcja na nią wywołała pytania, ile Polska ma suwerenności i niezależności w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi. - W przeszłości upominaliśmy Georgette Mosbacher i Marka Brzezińskiego. Ale nie weźmiemy dziś udziału w histerii tylko dlatego, że Donald Tusk chce ją wywołać, by kosztem interesu Polski zdobyć kilka punktów politycznych – komentował Marcin Przydacz.
– W wielu sprawach sprzeciwialiśmy się bardzo twardym oczekiwaniom amerykańskim: w zakresie prawnym, politycznym, gospodarczym. Ale trzeba mieć świadomość, że to się dzieje w zaciszu gabinetów, a nie w publicznych połajankach. W czym to pomogło i pomaga, że Sikorski i Tusk coś napiszą na Twitterze? Czy po czymś takim są w stanie do czegokolwiek Amerykanów przekonać, skoro ich wcześniej naobrażali? – dopytywał współpracownik prezydenta.
Bulwersujące działania służb w USA
W dalszej części rozmowy Marcin Przydacz przyznał jednak, że czuje niepokój, gdy patrzy na działania ICE w USA. W trakcie jednej z interwencji zginęła 37-letnia Renee Good. Zaledwie kilka dni później zmarł Alex Pretti, 37-letni pielęgniarz.
– Oczywiście, każdy z przypadków będzie rozpatrywany osobno, ale każda śmierć jest tragedią i oczywiste jest, że lepiej, żeby do niej nie dochodziło. Z drugiej strony służby mają prawo i obowiązek działać. Jeśli ich zadaniem jest zwalczanie nielegalnej migracji, to wszyscy ci, którzy próbują przeszkadzać, muszą się liczyć z tym, że prawo zostanie wobec nich adekwatnie zastosowane – ocenił polityk.